JOLA

    

         

Jola jest super sunią <3 Otworzyła się bardzo na świat, co oczywiście nie oznacza ze już nie ma leków ale jest całkiem fajnie już.
Jola nie boi się samochodów, wystrzałów, podmuchu wiatru, boi się człowieka - tego obcego napotkanego ale też tego swojego z dziwnym przedmiotem w dłoni
albo z podniesiona ręką :( Lęk przed obcymi świetnie pomaga jej przełamać Jaga - sunia rezydentka.
Ponieważ Jola doskonale dogaduje się z psami warto by było by trafiła do domu z takim wsparciem.
Poza tym Jola dostała cieczkę. Była u weterynarza i dzielnie przeżyła wizytę. Waży 39 kilo i na pewno nie powinna więcej.
Taka mini dożynka z niej :) Widać też na zdjęciach z bordożkami że jest od nich niewiele większa.
Polecamy Jolę gorąco do domu na obrzeżach miasta/na wsi, do domku gdzie jest inny pies i może być kot.
Kontakt w sprawie adopcji Ania: 604-49-29-79 Jola przebywa w domu tymczasowym pod Gdańskiem
Garść informacji z DT: w domu zachowuje czystość, a przede wszystkim zaczęła siusiać trzy razy dziennie, a nie raz jak przedtem.
Kupki są ok, apetyt duuuuży. Boi się wszystkiego :((( każdy przedmiot w mojej ręce, to potencjalne zagrożenie i nie mówię o tym, że podchodzę,
np. sunia stoi w kuchni, przygląda się co robię, gdy coś biorę, jest niewielki przysiad lu krok do tyłu :((
Ta sama reakcja przy przypinaniu smyczy, ale to trenujemy i jest coraz lepiej, wcześniej przyklejała się do podłogi.
Obcy człowiek to też zagrożenie, spotkałam sąsiadów, na ich widok dotychczas rozluźniony pies (wracaliśmy z długiego spaceru) podkulił ogon,
schował się za moimi nogami i prawie przypadł do ziemi, a rozmawialismy w odległości 5-6 metrów a po za powyższym mogę tylko powiedzieć, że super piesio :))
przychodzi się potulać, pychol wkłada w rękę, wczoraj nawet z pewna dozą nieśmiałości położyła się na boczku i dała brzuchol pomyziać,
chociaż pilnowała pyskiem czy nic jej nie zrobięAle jaka ładna jestem! Jola spokojnie przespała noc a nad ranem postanowiła władować sie do łózka.
Niezwykła jest ta zdolność odnalezienia się w nowych warunkach :D Sunia cała aż się rusza od pcheł :(
Jola z kojca to przez kilka lat swego życia raczej nigdy nie wychodziła. Nie miała czasu na głupoty,
dzieci trzeba było rodzić i odchowywać a nie się lansować po wsi. Aż tu nagle niespodziewanie auta, dom...
zmieniło się życie diametralnie czego sunia zbytnio nie ogarnia jeszcze ale do dobrego szybko sie przyzwyczai.
Jola jest od dzisiaj w domu tymczasowym i trzymamy kciuki by udało się kobitkom rezydentkom, tej zarówno ludzkiej jak i bordożej,
pomóc Joli stać się wesoła dziewczynką. Bo na razie to Jola się boi.